Kredyt na mieszkanie w czasach koronawirusa





Koronawirus zmienił nasze życie, nasz sposób pracy, także rynek kredytów mieszkaniowych. Sprawdzamy, jak wygląda wzięcie kredytu hipotecznego w czasie pandemii. Zmiany te odczuły zarówno osoby, które właśnie ubiegają się o kredyt lub będą się o niego ubiegać w najbliższym czasie, ale także ci kredytobiorcy, którzy spłacają swoje zobowiązania już od wielu lat. Jednym z pierwszych zauważalnych skutków koronowirusa i innego trybu pracy są znacząco dłuższe czasy analizy wniosków. Odczuły to przede wszystkim osoby, które pandemia zastała w trakcie finalizowania transakcji zakupu. Z uwagi na ograniczenia kadrowe i zdalny tryb pracy czas oczekiwania na przyznanie i uruchomienie kredytu uległ wydłużeniu często o kilka tygodni. Problemy pojawiają się niemal na każdym etapie. Dłużej czekamy na decyzję, ale także nawet w sytuacji, gdy została już podjęta decyzja pozytywna i wygenerowana została umowa kredytowa, nierzadko pojawiają się problemy z fizycznym jej podpisaniem. `Moce przerobowe` w placówkach bankowych mocno się obniżyły, także wprowadzone `godziny dla seniorów` powodują, że często aby znaleźć oddział w którym można się umówić na podpisanie umowy konieczne jest pojechanie nawet do innego miasta. W tym przypadku banki wyszły nieco naprzeciw tym kłopotom i zostały wydłużone okresy ważności decyzji czy umów kredytowych. Proces kredytowy niestety w większość przypadków ciągle bazuje na dokumentach w wersji papierowej. Dostarczenie dokumentu w wersji elektronicznej możliwe jest tylko w ograniczonym zakresie, np. w przypadku zaświadczeń z ZUS czy Urzędu Skarbowego. Część banków ułatwiła także nieco proces wyceny nieruchomości. W określonych sytuacjach możliwe jest dokonanie uproszczonej wyceny, bez konieczności terenowej wizji nieruchomości. Jakie zmiany zaszły w procedurach bankowych? Oprócz zmian, które dotknęły osoby będące już w procesie, banki zmieniły także swoje regulacje, które odnoszą się także do nowych wniosków, które mogą być składane w najbliższym czasie. Część instytucji zwiększyła wymagany od klienta wkład własny. Przykładowo, ING Bank Śląski zwiększył ten poziom z dotychczasowych 20 proc. do minimum 30 proc. Wymagany poziom wkładu własnego wzrósł także w PKO BP (20 proc.), Pekao Banku Hipotecznym (20 proc.) czy w BOŚ Banku (40%). Kolejnym krokiem na jaki zdecydowały się banki to podwyższenie marż kredytowych. Jest to efekt co najmniej dwóch czynników. Z jednej strony rośnie ryzyko, a marża i oprocentowanie są pochodnymi ryzyka jakie ponosi bank, z drugiej strony podwyższenie marż jest częstym działaniem banków w odpowiedzi na obniżenie stóp procentowych, co miało miejsce w ostatnim czasie. W ciągu miesiąca Rada Polityki Pieniężnej dwukrotnie obniżyła stopy procentowe w sumie o 100 punktów bazowych. Inną zmianą, którą banki wprowadziły do swoich procedur to ograniczenie możliwości uzyskania kredytu mieszkaniowego przez osoby zatrudnione na umowach zlecenie, umowach o dzieło czy umowach o pracę na czas określony. O ile przed koronawirusem takie formy uzyskiwania dochodów były akceptowane, to dzisiaj banki mogą odmówić udzielania kredytu takim klientom. Część instytucji odmawia także przyznania kredytu osobom prowadzącym działalność gospodarczą. W większości banków bardzo wnikliwie analizowana jest także branża w jakiej osoba wnioskująca jest zatrudniona lub prowadzi działalność. Aktualnie bardzo niechętnie lub wcale nie są udzielane kredyty osobom pracującym w tak zwanych branżach ryzykownych, np.: gastronomia, turystyka, transport, itp. Kłopot z uzyskaniem kredytu mogą mieć także osoby, które posiadają już kredyt mieszkaniowy i chcą zaciągnąć kolejne zobowiązanie hipoteczne. W obecnej sytuacji takie transakcje uznawane są za zbyt ryzykowne i wnioski mogą być rozpatrywane odmownie. Wakacje kredytowe i niższe oprocentowanie Koronawirus zmienił także sytuację osób, które już spłacają kredyty. Niższe stopy procentowe NBP i spadek Wiboru oznaczają obniżenie oprocentowania spłacanych zobowiązań. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że wiele osób odczuje tę zmianę dopiero za kilka tygodni. Banki z reguły aktualizują oprocentowanie kredytu co 3 miesiące, zatem zmiany harmonogramów mogą nastąpić później. W gorszej sytuacji są osoby spłacające zobowiązania w walutach obcych. Osłabienie złotego i wzrost kursu franka szwajcarskiego czy euro oznaczają wyższą ratę kredytową, ale także wzrost bieżącego zadłużenia. Dla osób spłacających kredyty banki przygotowały także rozwiązanie pozwalające zawiesić spłatę kredytu. Tak zwane wakacje kredytowe to narzędzie dostępne dla każdego kredytobiorcy, dzięki temu rata kredytu może być zawieszona na okres nawet do 6 miesięcy. Pamiętajmy jednak, że nie jest to umorzenie raty, a tylko jej zawieszenie. To czego nie spłacimy dzisiaj będziemy musieli oddać w przyszłości – albo za sprawą wydłużonego okresu kredytowania, albo w postaci wyższych kwot w ratach spłacanych po zakończeniu wakacji kredytowych. Z tego powodu z tego rozwiązania powinniśmy korzystać tylko w sytuacji, gdy rzeczywiście nie mamy możliwości spłaty raty. Nie jest to bowiem rozwiązanie bezkosztowe. Banki udzielają kredytów cały czas Planując dzisiaj zakup nieruchomości i zaciągnięcie kredytu trzeba przede wszystkim uzbroić się w cierpliwość. Na pewno cała procedura będzie trwała dłużej, dlatego podpisując umowę przedwstępną, rezerwacyjną czy deweloperską należy uwzględnić dłuższy czas potrzebny do uzyskania kredytu. Banki udzielają dzisiaj kredytów, jednak robią to ostrożniej niż kilka tygodni temu. Bardziej wnikliwie analizują sytuację klientów, trudności z uzyskaniem kredytu mogą mieć osoby pracujące w branżach uznanych za ryzykowne. Można jednak oczekiwać, że wraz z `odmrażaniem` gospodarki sytuacja zacznie się stabilizować. Na pewno trzeba liczyć się z tym, że kredyty będą udzielane z wyższymi marżami, ale uzyskanie finansowania na zakup nieruchomości będzie możliwe.